Człowiek swoje lata ma, w Łazienkach bywał, karpia widział, kaczkę też, więc za specjalnie nie zwracał uwagi na to, co po tychże Łazienkach łazi. A łazi standard ...
Standard, znaczy kaczek, w każdej postaci ...
Łazi tez wiewiór. O, bez tych, to by Łazienki Łazienkami nie były i ludzie pewnie musieliby się nawzajem orzeszkami karmić, chociaż, patrząc jakie to tałatajstwo wybredne, to przypuszczam, że i tak niedługo do tego dojdzie, bo ja do tego, co te ... rude, jedzą, do dziś nie doszedłem :)
Także samo normalnym jest pawia w Łazienkach dojrzeć.
Albo inszego ptaka, pod warunkiem, że się jest wystarczająco szybkim ;)
No i teraz do sedna przechodzimy, ponieważ w Łazienkach można spotkać ... kopytne.
I nie mam tu na myśli tych, co lampę trzymają ... :
... ale takie najprawdziwsze, dzięki którym populacja wróbli zawsze się miała dobrze, a nie, tak jak dziś, dołowała.
Dziwić się bardzo nie dziwiłem, bo, jak się okazało, tak mniej więcej, w 85 lecie pierwszych Międzynarodowych Zawodów Jeździeckich, jakie się tu odbyły 27 maja 1927 roku, Royal Cup się tu odbywał, więc tradycja, można by rzec, zachowana jest.
A i Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa jest w pobliżu.
Przy okazji, wbrew temu, co tłumaczyła zakonnica prowadząca grupę starszych ludzi, tych pierwszych zawodów hippicznych nie wygrał ... Kusociński ...:D
Po kopytnych zaskoczył mnie widok inszego zwierza, zazwyczaj w takim towarzystwie jak kaczki i wiewiórki, drapieżnikiem będący.
No, ale może myszy są, wiec obecność by usprawiedliwiona była i nie ma co tego roztrząsać, bo na horyzoncie pojawił się, prowadzony na smyczy, najmniej spodziewany zwierz ...
Jak się otrząsnę, to jeszcze kilka zwierzaków pokaże, ale boję się, że po syntetycznym dinozaurze na smyczy prowadzonym przez Łazienki to wszystko będzie już banałem :)