Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MDM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MDM. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

Warszawskie pomniki, rzeźby, płaskorzeźby ... MDM

Wszystkich to się nie da, ale kilka można pokazać, dla zobrazowania całości.
Na początek mozaiki. W sumie jest ich tu cztery, ale o dwóch zapomniałem :)
Przedstawiciele różnych profesji na Marszałkowskiej
Teraz nie pamiętam, czy mieli straszyć czy utrwalać władzę ludową ;)
Trochę im nie wyszło ani jedno, ani drugie, ale wrażenie  robią :)

Na narożnym budynku przy Marszałkowskiej 53 róg z Koszykową znajdują się płaskorzeźby przedstawiające budowniczych MDM-u. Po drugiej stronie, przy Pięknej, znajduje się taki sam narożny budynek, z płaskorzeźbami przedstawiającymi dla odmiany proletariuszy 

Dziś proletariusze strzegą fast fooda, więc trochę śmiesznie jest, natomiast mi się poplątali, a że nie jestem zbyt biegły w rozróżnianiu budowniczych od proletariuszy, to wrzucam jak leci :)
Trochę tam jeszcze w pobliżu władza ludowa zostawiła po sobie, więc pewnie trzeba będzie na ten MDM wrócić i poszukać jakichś fajnych detali ;)
Póki ich gołębie całkiem nie  zas...łonią ;)

 



sobota, 11 maja 2013

MDM, nie MDM ... :?

Adresu jednego na emdeemie szukałem i nie spodziewałem się, że na zapleczu tak znanej budowli znajdę taki ślad przeszłości.

Kamienica, jak wół, mocno śladami ostatniej wojny poznaczona, ocalała z pogromu, jaki zgotowano strojąc pobliski plac.

Ślady i ... kapliczka.

W sumie to nie wiem, czy jeszcze któreś miasto było tak doświadczane, że zamykano profanowane kościoły, a z modlitwa przenoszono się na podwórka, skwery, pod budowane wszędzie kapliczki?
Przez jakiś czas miałem wrażenie, że w jednym z okien ktoś postawił nieruchomego, pewnie wypchanego, psa ...
Dopiero  w domu odkryłem, że na różnych zdjęciach ten wypchaniec ... ciut zmieniał pozycję :D






wtorek, 24 stycznia 2012

MDM

MDM jaki jest, każdy widzi ...

Miałem to szczęście, że łażąc po okolicznych uliczkach w tę pochmurną niedzielę, trafiłem na kawałek słońca ...

Nagle szare, pochmurne niebo zrobiło się niebieskie. Gołębie zerwały się do lotu.



Śladów po Niepodległości to już dawno nie było.
Tak samo jak śladów, jak to ładnie ujęła jedna pani, "pokonsumcyjnych" równiez nie było widać.

Może ten delikatny śnieg przykrył?

Wszedłem w jedną z bram, którymi okoliczne ulice łącza się z placem.

Spojrzałem na wprost.
 
Wyżej...


Do góry ...


Tu jest więcej miejsc, które można sobie pooglądać.
Zdaje się, że to już nawet zabytek?


W sumie chyba jednak wolałem ten plac bez tego parkingu na środku.



Jak zwykle. Miałem jakieś plany, ale wystarczyło trochę słońca, żeby odżyły wspomnienia dawnych spacerów i, zasłuchany w widok tych surowych murów, poszedłem w zupełnie inną, niż planowałem stronę.

Plac Zbawiciela.



Za daleko doszedłem.

Nie zobaczyłem nic, co planowałem ... To znaczy trochę zobaczyłem, ale za mało.
Akurat tyle, żeby zaplanować nowy spacer ...

Kolejny, zaplanowany, spacer ...



Spacerować, czy pokazywać? Oto jest pytanie ... ;)


Następnym razem pójdziemy kawałek za Warszawę ... :D