Troszkę mróz chwycił.
Mróz i słońce.
Lekko ścięło wody Dziekanowskiego, a ja to lubię ...
Lubię, bo lodu jeszcze nie ma, więc żaden wędkarz nie próbuje się utopić, za zimno, żeby sobie jakieś kiełbaski na ognisku piec, obrzucając okolice butelkami czy tam innymi puszkami po piwie i zasmradzając ją zapachami przypalanego miesa na grillu ...
Inna sprawa, że za specjalnie, od jakiegoś czasu, nie ma co robić nad tym jeziorem. Mimo, że niektórzy to ignorują, to podobno lepiej się nie kąpać. Woda opadła tak nisko, że miejscami można wejść suchą nogą kilkanaście metrów wgłąb jeziora, a niektóre pomosty i łódki wyglądają jakby postawione były na stałym lądzie.
Idzie mróz, podobno opady. Pewnie się poziom wody podniesie.
W każdym razie - tego zatopionego czołgu dalej nie widać ;)