Miejscami coś tam jeszcze sterczy w krzakach. Dosłownie.
Barszczewska. Nazwa pochodzi od dawnego właściciela majątku Potok, Juliana Barszczewskiego. Od 1916 w granicach Warszawy. Niegdyś znajdowało się tu 19 budynków, drewnianych, jak willa Zofiówka Leokadii Szajewskiej, czy murowanych, jak wędliniarnia pod siódemką, czy przedszkole pod numerem 12.
Kamienica, aczkolwiek wypalona, przetrwała wojnę i została odbudowana.Przetrwała również wyburzenia związane z budową okolicznych blokowisk. Dziś stoi pusta i raczej nie przetrwa, ponieważ plan zagospodarowania pozwala na jej wyburzenie i wybudowanie tu kolejnego bloku.
Na ścianie od ulicy Morawskiej znajduje się tablica Tchorka, upamiętniająca wydarzenia z 15 września 1944 roku. Wówczas, w czasie jednej z ofensyw na Marymont i Żoliborz Niemcy dokonali rzezi mieszkańców. Mniej znanych, niż te, które rozegrały się wcześniej na Woli i Ochocie, ale równie krwawych.
Tutaj, śmierć poniosło 50 mieszkańców okolicznych domów.
Coś w stylu "Ocalić od zapomnienia".
OdpowiedzUsuńTeraz to już coraz bardziej na zdjęciach :)
OdpowiedzUsuń"Miejscami coś tam jeszcze sterczy w krzakach" - COOO? GDZIE JEST MÓJ BULDOŻER?...
OdpowiedzUsuńPotok wysechł, mieszkańcy wymarli, ot taki lajf.
OdpowiedzUsuńA propos rzezi mieszkańców - wydarzenie bezdyskusyjnie tragiczne, ale może nie zestawiajmy śmierci 50 mieszkańców z kilkudziesięcioma tysiącami zamordowanych na Woli i (co najmniej) kilkunastoma tysiącami na Ochocie (to a propos 'równie krwawych').
Ależ broń Boże, żebym chciał zestawiać tę konkretnie egzekucję, lub licytować się ilościami, z tamtymi wydarzeniami.
UsuńChodziło mi o to, że mieszkańcy Żoliborza, tak samo jak innych dzielnic, przeżyli taką samą gehennę przyniesioną im przez Niemców, o czym świadczą liczne tablice na tym terenie.
Skala mniejsza, ale siła pamięci podobna.
Akurat na tej kamienicy wisi jedna z tablic, przypominających o tym i ciekaw jestem, jak potraktuje to przyszły inwestor.
Konkretnie to mieszkańcy Marymontu. Na Żoliborzu rzezi nie było.No i nie tylko Niemcy, bo w dużej mierze po zajęciu Marymontu przed nieudanym szturmem na Żoliborz, 14 i 15.09. mordowali Ukraińcy i Rosjanie (ogólnie określani jako "wschodnie oddziały kolaboracyjne", więc może też jacyś Kałmucy, itd.) walczący po niemieckiej stronie. Liczba ofiar około 360, tak że faktycznie trudno to porównywać z Wolą i Ochotą, ale oczywiście dla małego Marymontu była to gehenna.
UsuńOj była i na Żoliborzu. Świadczą o tym tablice i na Gdańskiej i na Potockiej. Marymont cierpiał ponieważ właśnie na tych ulicach i dalej, w kierunku redut Szklanego Domu, Znicza i Żoliborza Dziennikarskiego kończyły się tereny chronione przez powstańców.
UsuńNiemcy, bo to Niemcy byli siłą sprawczą tych wydarzeń. Wykorzystywanie sił podległych kompletnie mz nie zmienia tego, kto ponosi faktyczną odpowiedzialność, a porównań nie robię.
Po prostu stwierdzam fakt, że bezsensowne i nieuzasadnione niczym mordy dotknęły wszystkie dzielnice bez wyjątku.
To pokazuje, akie było podejście Niemców do mieszkańców Warszawy i ile przeszła w wyniku "zbiegu okoliczności" za Wisłą.
http://penetratorscavengerteam.blogspot.com/2013/07/barszczewska-19.html
OdpowiedzUsuńKorci mnie czasami wejść gdzieś głębiej, ale kilka razy spotkałem się z ostrzeżeniem w postaci ostrej woni denaturatu i trochę się boję :)
UsuńDzięki za linka.