poniedziałek, 7 marca 2011

Ochota.

Ochota, to kolejna dzielnica, która darze straszną sympatią.
Nie tylko, że, podobnie jak Żoliborz, została włączona w podobnym okresie do Warszawy,
nie tylko dlatego, że też, trochę, linia kolejowa odgrodzona od reszty miasta, nie tylko, że, podobnie jak Żoliborska Republika ze swoimi redutami, tak i tu, w czasie Powstania walczyli odcięci od reszty miasta, ale dlatego, że tu się moja mama i wujkowie wychowali, a i ja sporo czasu  w zamierzchłej przeszłości spędziłem.

Słupecka
Na końcu Słupeckiej, tam, gdzie się Sękocińska z Kaliska spotyka, na podwórku pod numerem siedemnastym, wiele razy, z siostra, potem z siostrami, ganialiśmy dookoła kapliczki.
Kamienica słynna była choćby ze względu na fakt, że tu właśnie mieszkał i, w niewyjaśnionych okolicznościach , zmarł Borowski.
Mały ogródeczek przed budynkiem, ogrodzony ta sama siatka, co przed ... laty ;) był na tym samym miejscu.
Lubiliśmy tam chodzić z babcia i pielić grządki. Dumni, na oczach przechodniów, którzy nie mieli tam wstępu. Niestety, dziś, na podwórko, z powodu zamkniętej bramy i domofonu, ja również wstępu na posesję nie miałem ...
Ale, jak to w kiepskich powieściach bywa, kiedy zaglądałem przez szpary w bramie do środka, pod kamienicę podjechała taksówka z małżeństwem, które, jak się okazało, przyjechało tu do dzieci i nie widziało problemu w tym, żebym sobie wszedł razem z nimi.

Zagłębiłem się w bramie, jakbym na druga stronę lustra, albo jakby mnie jaka maszyna czasu wchłonęła ...
cdn.






3 komentarze:

  1. No, taki powrót do korzeni - musi być coś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do korzeni ...?
    Chyba nie. Ja jestem interwarszawski. Przetoczyłem się przez różne dzielnice i różne miejsca, tyle, że niektóre pamiętam, niektóre wspominam, a niektóre poznałem lepiej ...

    Tylko czasami serce bije mocniej ... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to, też się wychowałem w trzech różnych dzielnicach. I takie sentymentalne podróże do miejsc, które nadal są, ale już ich nie ma, coś w sobie mają.

    OdpowiedzUsuń